Taszyzm czyli wszystko o jednym z najbardziej spontanicznych nurtów sztuki współczesnej

Taszyzm to kierunek w sztuce, o którym słyszał prawie każdy miłośnik malarstwa abstrakcyjnego, ale mało kto potrafi go dokładnie opisać. Powstały po II wojnie światowej we Francji nurt, zwany również malarstwem plamistym, stał się jednym z najważniejszych zjawisk europejskiej awangardy lat 50. XX wieku. Artyści taszyzmu odrzucili tradycyjne formy, stawiając na spontaniczność, emocje i przypadek – tworzyli obrazy pełne plam, kleksów i dynamicznych gestów. Jeśli chcesz zrozumieć, czym naprawdę jest taszyzm, kto go tworzył i dlaczego zrewolucjonizował podejście do malarstwa, ten przewodnik odpowie na wszystkie pytania.

Co to jest taszyzm i skąd wzięła się jego nazwa?

Pomyśl sobie, że stoisz przed ogromnym płótnem, na którym nie ma żadnego porządku, żadnej kompozycji, za to jest masa plam, śladów pędzla, rozlanych kolorów i gestów zatrzymanych w czasie. Czy to bałagan? Nie! To taszyzm, jeden z najciekawszych nurtów malarstwa XX wieku, który powstał z potrzeby wyrwania się z ram i zasad akademickiej sztuki. Sama nazwa taszyzm pochodzi od francuskiego słowa tache, co oznacza „plamę”. To właśnie plama, przypadkowy ślad farby, miała stać się tutaj nie tylko techniką, ale manifestem wolności, emocji i nieokiełznanej ekspresji.

Pomysł, by nazywać ten nurt „taszyzmem”, zrodził się w 1951 roku dzięki francuskiemu krytykowi sztuki Michelowi Tapié, który potrzebował terminu dla nowego, abstrakcyjnego, niefiguratywnego malarstwa rozwijającego się w powojennej Europie. Dla wielu artystów taszyzm był nie tylko sposobem malowania, ale też odpowiedzią na dramat II wojny światowej, próbą wyrzucenia z siebie traumy, lęków i niepokoju, który pozostał po apokalipsie lat 40. Kiedy ktoś zapyta Cię co to jest taszyzm, możesz śmiało powiedzieć, że to sztuka gestu, przypadku i emocji — malarstwo, które nie opowiada historii, tylko je krzyczy.

Jakie są cechy charakterystyczne taszyzmu?

Jeśli chcesz rozpoznać obraz taszysty w galerii, musisz wiedzieć, na co zwracać uwagę. W taszyzmie nie znajdziesz klasycznej kompozycji, perspektywy ani wyważonych barw. To, co rzuca się w oczy, to przede wszystkim spontaniczność. Charakterystyczne są plamy, ścieki farby, dynamiczne, często gwałtowne pociągnięcia pędzla lub nawet malowanie ręką. Wiele dzieł sprawia wrażenie, jakby powstało w emocjonalnym transie — artysta nie kontroluje farby, tylko pozwala jej płynąć, a sam staje się narzędziem, przez które przepływa energia.

Taszyści odrzucili figuratywność. Obrazy nie przedstawiają rzeczywistości — są zapisem emocji, ruchem, chwilą. To malarstwo bardzo fizyczne, gdzie gest jest równie ważny jak kolor, a niekiedy ważniejszy. Kolory bywają ostre, kontrastowe lub przeciwnie — przygaszone, w zależności od tego, jakie emocje miały zostać „wylane” na płótno. Nurt ten mocno kojarzony jest z pojęciem l'art informel, czyli sztuki bezkształtnej, nieuporządkowanej, co jeszcze bardziej podkreśla jego buntowniczy charakter.

Jak powstał taszyzm i w jakich latach rozkwitł ten nurt?

Kiedy zastanowisz się, jak powstał taszyzm, musisz spojrzeć na kontekst historyczny. Po II wojnie światowej świat sztuki był w rozsypce — artyści czuli, że nie mogą już malować jak dawniej, bo rzeczywistość stała się zbyt brutalna, zbyt nieprzewidywalna. W Europie, a szczególnie we Francji, zaczęto eksperymentować z malarstwem abstrakcyjnym, szukając nowego języka dla powojennych emocji. Taszyzm był odpowiedzią na action painting rozwijający się równolegle w Stanach Zjednoczonych, ale miał swój europejski rys — bardziej liryczny, mniej teatralny, za to głęboko emocjonalny.

Pierwsze prace taszystów pojawiły się już pod koniec lat 40., ale prawdziwy rozkwit tego nurtu nastąpił pomiędzy 1947 a 1957 rokiem. To wtedy powstawały najważniejsze dzieła Georges’a Mathieu, Pierre’a Soulages’a, Hansa Hartunga czy Jeana Dubuffeta. Nurt szybko podbił galerie w Paryżu, a stamtąd rozlał się na resztę Europy, stając się symbolem twórczej wolności i buntu wobec porządku świata. Jeśli kiedykolwiek zastanawiałaś się, skąd pochodzi taszyzm, odpowiedź jest prosta — z potrzeby ekspresji, z niezgody na chaos rzeczywistości i z miłości do tego, co niedoskonałe, rozlane i szczere.

W środku tej malarskiej rewolucji znalazł się taszyzm — nurt, który pokazał, że czasem jedna przypadkowa plama potrafi powiedzieć więcej niż tysiąc słów.

Najsłynniejsi przedstawiciele taszyzmu i ich twórczość

Gdyby taszyzm był imprezą, to bez tych nazwisk nie mogłaby się w ogóle odbyć. To oni rozlały farbę na płótnie z takim rozmachem, że do dziś patrząc na ich obrazy czujesz tę samą dzikość i emocję, jaką czuli oni, kiedy pierwszy raz rzucali farbą o płótno. Każdy z nich miał swój własny sposób na taszyzm — jeden bardziej liryczny, inny agresywny, ale wszyscy byli jak malarscy performerzy, którzy zamienili proces tworzenia w teatr emocji.

Pierwszy, o kim muszę Ci powiedzieć, to Jean Dubuffet — postać niepokorna, buntownik i totalny outsider świata sztuki. Dubuffet nie tylko tworzył płynne, niepokojące formy, ale wręcz odrzucał cały „salonowy” kanon piękna. W swoich obrazach sięgał po tekstury ziemi, piasku, asfaltu, bo chciał być jak najbliżej „surowej” rzeczywistości. Dla niego taszyzm był narzędziem do pokazania brzydoty świata w piękny sposób.

Nie sposób pominąć Pierre’a Soulages’a — nazywanego „malarzem czerni”. Brzmi mrocznie? Trochę tak, bo Soulages potrafił z czerni wydobyć całą gamę emocji. Jego monumentalne płótna to niekończąca się gra światła na powierzchni koloru, który przecież oficjalnie „nie jest kolorem”. Soulages nie malował obrazów — on rzeźbił światło w farbie.

Kolejna postać to Georges Mathieu, który tworzył obrazy w ekspresowym tempie, dosłownie w amoku. W latach 50. robił publiczne „pokazy malarskie”, gdzie w ciągu kilku minut potrafił stworzyć ogromne dzieło, malując rękami, kijami, czasem nawet nogami. Mathieu uważał, że malarstwo powinno być jak performance — ulotne, pełne energii, niepowtarzalne.

Wśród przedstawicielek taszyzmu znajdziesz też mniej oczywistą, ale absolutnie wartą uwagi Judith Reigl — artystkę węgierskiego pochodzenia, która swoje abstrakcyjne, ekspresyjne płótna traktowała jak zapisy ruchu ciała. Jej malarstwo jest sensualne, gwałtowne i totalnie fizyczne.

I choć niektórzy historycy sztuki podciągają pod taszyzm także Wols’a (Alfred Otto Wolfgang Schulze) czy Hansa Hartunga, to każdy z tych artystów wnosił do nurtu coś swojego — trochę chaosu, trochę poezji, a przede wszystkim emocji malowanych bez filtra.

Najważniejsze dzieła taszyzmu które trzeba znać

Jeżeli chcesz naprawdę poczuć, czym był taszyzm, musisz spojrzeć na kilka konkretnych obrazów — bo słowa nie oddadzą tego, co dzieje się na tych płótnach. To nie są „ładne” obrazy, które powiesisz nad kanapą. To dzieła, które krzyczą, pulsują, rozlewają się przed oczami i zostają w głowie na długo.

Żeby Ci ułatwić, zebrałam dla Ciebie najważniejsze prace, które są absolutnym must see:

  • „Peinture 130 x 162 cm, 1959” – Pierre Soulages
    To jedno z tych dzieł, które wyglądają jak czarna otchłań, a jednak kiedy staniesz przed nim na żywo, zobaczysz, jak farba łapie światło, jak pulsuje każdym pociągnięciem pędzla. Soulages pokazuje tu, że czerń może być bardziej emocjonalna niż cała paleta barw.

  • „La Chasse au Sanglier” – Georges Mathieu
    Obraz, który powstał dosłownie w trakcie kilkuminutowego performance’u. Mathieu używał wtedy nie tylko pędzli, ale i własnych dłoni, rzucał farbą z tuby, rozlewał ją na płótnie, tworząc abstrakcyjną kompozycję pełną dynamiki i ekspresji. Patrząc na to dzieło, widzisz ruch, słyszysz hałas.

  • „Paysage du mental” – Jean Dubuffet
    To trochę jak krajobraz z snu po nieprzespanej nocy. Dubuffet łączy tu faktury, kolory i plamy w sposób zupełnie nieoczywisty. Nie szuka harmonii, ale szczerości — dlatego ten obraz wygląda jak rozsypana układanka myśli.

  • „Écriture en masse” – Hans Hartung
    Hartung słynął z tego, że traktował malowanie jak pisanie emocji. W tym obrazie zobaczysz charakterystyczne dla niego linie, rozedrgane, jakby nerwowo nakreślone, przypominające zapiski z jakiegoś prywatnego dziennika pełnego chaosu.

To właśnie te prace tworzą kanon, który każdy miłośnik abstrakcji powinien znać. Widzisz w nich esencję taszyzmu — spontaniczność, ruch, emocję, która nie potrzebuje ani słów, ani reguł.

Jakie techniki malarskie stosowali artyści taszyzmu?

Jeśli myślisz, że artyści taszyzmu stali grzecznie przy sztaludze i cierpliwie malowali obrazek — zapomnij o tym od razu. Taszyzm to było prawdziwe pole bitwy, gdzie gest, przypadek i materia farby walczyły ze sobą o pierwszeństwo. Tutaj technika nie była tylko sposobem nałożenia farby — była językiem emocji, niekontrolowanej ekspresji, zapisem chwili, w której artysta zrzucał z siebie wszystko, co miał w środku.

Najbardziej rozpoznawalną techniką wśród taszystów było wylewanie i rozlewanie farby na płótno. Czasem farba kapała bezpośrednio z pędzla, czasem była chlapana lub rozprowadzana dłonią, szpachlą albo nawet kijem. To nie narzędzie było istotne, ale sam gest. Artyści wykorzystywali także dripping, czyli pozwalali farbie swobodnie spływać po powierzchni, nie ingerując w to, jak się rozleje. Ważnym elementem była faktura — malowali grubą warstwą farby, stosując technikę impastu, żeby powierzchnia obrazu była niemal trójwymiarowa, chropowata, fizyczna.

Często sięgali po nietypowe materiały. Dodawali do farby piasek, kurz, ziemię, popiół, żeby dosłownie „ubrać” obraz w rzeczywistość. To, co powstawało na płótnie, było efektem nie tylko emocji, ale także ciężaru i struktury użytych materiałów.

Artysta taszyzmu nie malował dla efektu — malował, bo musiał. Farba była medium szczerości, a techniki, których używali, były jak notatki z wewnętrznego chaosu. Każdy obraz był niepowtarzalny, bo wynikał z niepowtarzalnej chwili, z drżenia ręki, z emocji zamkniętej w geście.

Taszyzm a abstrakcyjny ekspresjonizm – czym się różnią?

Na pierwszy rzut oka łatwo je pomylić. I taszyzm, i abstrakcyjny ekspresjonizm to wielkie płótna, emocjonalne gesty, rozlane plamy i brak figuratywnej narracji. Ale kiedy przyjrzysz się bliżej, zobaczysz, że to jednak dwie zupełnie różne opowieści — jak rodzeństwo, które wychowało się na innych kontynentach i ma inny charakter.

Abstrakcyjny ekspresjonizm narodził się w USA, głównie w Nowym Jorku, pod koniec lat 40. Amerykańscy artyści, tacy jak Jackson Pollock, Willem de Kooning czy Mark Rothko, traktowali malarstwo jako spektakl, teatr emocji. Pollock dosłownie tańczył wokół swoich płócien, kapiąc farbą w rytm własnego oddechu, a sam proces twórczy był niemal rytuałem. Dzieła abstrakcyjnego ekspresjonizmu miały rozmach, monumentalność i duchowy ładunek. To była sztuka totalna, która miała zmiażdżyć widza swoją skalą.

Taszyzm z kolei był odpowiedzią Europy na ten amerykański rozmach, ale w zupełnie innym stylu. Artyści taszyzmu nie potrzebowali widowiska. Dla nich malowanie było aktem intymnym, fizycznym, często impulsywnym. Nie chcieli tworzyć „wielkich narracji” — taszyzm był dla nich zapisem gestu, emocji uchwyconej w sekundzie, osobistym śladem na płótnie. Zamiast gigantycznych formatów, wybierali często mniejsze płótna, skupione na detalu, teksturze, plamie.

Kolejna różnica to atmosfera. Abstrakcyjny ekspresjonizm był spektakularny, taszyzm — bardziej poetycki, czasem melancholijny, czasem nerwowy. Gdzie Pollock był showmanem, Pierre Soulages, Jean Dubuffet czy Georges Mathieu zamykali swoje emocje w czerni, w plamie, w geście, który nie potrzebował widowni.

Można powiedzieć, że taszyzm był bardziej gestem w stronę siebie, a abstrakcyjny ekspresjonizm — gestem skierowanym do świata. Oba nurty zmieniły sztukę współczesną na zawsze, ale robiły to na zupełnie innych falach emocji.

Dlaczego taszyzm był przełomem w sztuce współczesnej?

Wyobraź sobie świat sztuki tuż po II wojnie światowej — pełen niepokoju, zgliszcz, rozczarowania dawnymi ideałami. Artyści nie mogli już malować tak, jakby nic się nie stało, bo rzeczywistość była poraniona, nieuporządkowana, krucha. Właśnie wtedy na scenę wkroczył taszyzm i przewrócił stolik z zastawą pod tytułem „sztuka klasyczna”. Dlaczego był przełomem? Bo zerwał z tym, co było wcześniej świętością — formą, kompozycją, kontrolą.

W taszyzmie po raz pierwszy w historii malarstwa gest twórcy stał się ważniejszy niż sam obraz. Nie liczył się efekt końcowy, tylko proces. To był pierwszy raz, kiedy malowanie stało się tak bardzo fizyczne, instynktowne i emocjonalne. Taszyści pokazali, że sztuka może być zapisem chwili, strumieniem świadomości, impulsem. Dla nich plama farby na płótnie była czymś więcej niż środkiem wyrazu — była czystą emocją, krzykiem duszy.

Przełomowość taszyzmu polegała także na tym, że zmienił sposób myślenia o artyście. Twórca przestał być „rzemieślnikiem” opowiadającym historie za pomocą obrazów. Stał się performerem, który nie odtwarza rzeczywistości, lecz tworzy nową, nieprzewidywalną. I co najważniejsze — taszyzm otworzył drzwi dla kolejnych pokoleń artystów, którzy zrozumieli, że nie muszą już niczego ilustrować. Mogą malować siebie, swoje emocje, swoje lęki i zachwyty.

To właśnie taszyzm rozbroił pojęcie sztuki jako „ładnego obrazka do salonu”. Pokazał, że sztuka może być niepokojąca, chaotyczna, nieidealna — i właśnie przez to autentyczna.

Najczęstsze pytania o taszyzm i fakty, które warto znać

Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z taszyzmem, na pewno masz kilka pytań. A może już słyszałaś o nim, ale wciąż zastanawiasz się, o co w tym wszystkim chodzi. Zebrałam dla Ciebie najczęstsze pytania i fakty, które po prostu musisz znać, jeśli chcesz błyszczeć wiedzą na temat tego dzikiego nurtu.

  • Czy taszyzm to to samo co action painting?
    Nie do końca. Choć oba nurty są abstrakcyjne, gestualne i ekspresyjne, taszyzm narodził się w Europie, a action painting w USA. Taszyści byli bardziej liryczni i skupieni na procesie, a Amerykanie, jak Jackson Pollock, zamieniali malowanie w wielki spektakl.

  • Czy w taszyzmie naprawdę nie było żadnych zasad?
    Zasady były… żeby ich nie było! Cały sens taszyzmu polegał na wolności. Artysta nie przygotowywał szkicu, nie myślał o efekcie końcowym. Malowanie było improwizacją — każdy gest, każda plama była szczera, nieplanowana.

  • Dlaczego taszyzm nazywany jest „sztuką plamy”?
    Bo właśnie plama była jego znakiem rozpoznawczym. Nazwa nurtu pochodzi od francuskiego tache — plama. To ona, pozornie przypadkowa, stała się fundamentem całej estetyki taszystowskiej.

  • Czy taszyzm miał wpływ na współczesną sztukę?
    Ogromny! Bez taszyzmu nie byłoby street artu, sztuki performansu, malarstwa gestu, a nawet wielu nurtów współczesnej abstrakcji. To właśnie taszyści pokazali, że liczy się sam akt tworzenia, nie produkt końcowy.

  • Kto był największym przedstawicielem taszyzmu?
    Wielu artystów było związanych z tym nurtem, ale najbardziej znani to Pierre Soulages, Georges Mathieu, Jean Dubuffet, Hans Hartung i Wols. Każdy z nich wniósł coś innego — od czerni Soulages’a po malarskie performance’y Mathieu.

I jeszcze mała ciekawostka na koniec — choć taszyzm powstał jako reakcja na chaos powojennego świata, dziś jego obrazy osiągają zawrotne ceny na aukcjach, bo są symbolem wolności, szczerości i artystycznej odwagi.