„Jedno i trzy krzesła” Josepha Kosutha – czym jest to dzieło i dlaczego stało się legendą sztuki konceptualnej?

Jedno zwykłe krzesło, jego zdjęcie i definicja ze słownika – brzmi banalnie? A jednak „Jedno i trzy krzesła” to jedno z najbardziej wpływowych dzieł XX wieku, które wywróciło do góry nogami pojęcie sztuki. Joseph Kosuth nie stworzył obrazu ani rzeźby – zamiast tego zadał pytanie o to, czym w ogóle jest dzieło sztuki. Dla jednych to żart, dla innych filozoficzna rewolucja. Dowiedz się, na czym polega ta instalacja, co symbolizuje, jakie idee za nią stoją i dlaczego nie sposób jej zapomnieć raz ją zobaczywszy.

Na czym polega dzieło „Jedno i trzy krzesła” Josepha Kosutha?

Wyobraź sobie przestrzeń, w której z pozoru nic się nie dzieje – ot, zwykłe krzesło, jego zdjęcie i słownikowa definicja tego słowa. Ale właśnie w tym „nic” tkwi cały ciężar znaczenia. Jedno i trzy krzesła Josepha Kosutha z 1965 roku to dzieło, które rozsadza ramy klasycznego pojmowania sztuki i stawia pytanie: czym właściwie jest „obiekt” w sztuce?.

Instalacja składa się z trzech elementów:

  1. fizycznego, drewnianego krzesła – rzeczywistego przedmiotu,

  2. fotografii tego krzesła – reprezentacji wizualnej,

  3. słownikowej definicji słowa „krzesło” – reprezentacji językowej.

Trzy krzesła, ale każde inne. Jedno „jest”, drugie „pokazuje”, trzecie „opisuje”. Kosuth nie pyta, które z nich jest prawdziwe – on pokazuje, że żadne z nich nie jest wystarczające, by uchwycić „krzesłowość” w pełni. To gra pomiędzy obiektem, jego reprezentacją i jego konceptem. Sztuka nie polega tu na estetyce czy rzemiośle, tylko na idei.

Dzieło to jest sztandarowym przykładem sztuki konceptualnej, która w latach 60. XX wieku zaczęła podważać sens malarstwa, rzeźby i całej instytucji artystycznej jako takiej. Kosuth mówi wprost: sztuka nie musi być piękna, trwała ani zrobiona z brązu. Może być pytaniem filozoficznym, które rozgrywa się w twojej głowie. I właśnie dlatego Jedno i trzy krzesła jest tak przełomowe – bo w tej ciszy i prostocie mieści się cała rewolucja patrzenia.

Dlaczego Kosuth wybrał właśnie krzesło jako przedmiot swojej instalacji?

Krzesło to przedmiot tak banalny, że aż przezroczysty. Używamy go codziennie, nie zastanawiając się nad jego „istotą”. I właśnie dlatego Kosuth sięgnął po ten motyw – bo chciał, by nic nie odciągało uwagi od idei. Gdyby użył rzeźby Wenus czy ekspresyjnego obiektu, moglibyśmy skupić się na stylu, formie, estetyce. A tu – mamy coś, co wszyscy znamy. Krzesło.

Ale to właśnie ta codzienność, ta pozorna neutralność, czyni je idealnym obiektem do filozoficznej gry. Krzesło staje się reprezentantem każdego innego przedmiotu – modelem rzeczywistości. Bo przecież każda rzecz istnieje na tych trzech poziomach: materialnym, wizualnym i pojęciowym.

Wybierając krzesło, Kosuth zagrał też na ironii. Bo czy naprawdę wiesz, czym jest krzesło? Czy to przedmiot, który możesz dotknąć? Czy obraz, który rozpoznajesz na zdjęciu? A może po prostu słowo, które uruchamia skojarzenia w twojej głowie?

Krzesło stało się symbolem dla procesu poznawania, dla pytania: czy patrząc, naprawdę widzimy?. I właśnie dlatego wybór tak „zwyczajnego” obiektu okazał się tak niezwykły. W prostocie kryje się konceptualna głębia – a Kosuth udowodnił, że sztuka nie potrzebuje dekoracji, by mówić o najważniejszych rzeczach.

Co symbolizuje zestawienie przedmiotu, fotografii i definicji?

Zestawienie tych trzech elementów – rzeczywistego krzesła, jego fotografii i słownikowej definicji – w dziele Jedno i trzy krzesła to jak otwarcie drzwi do pytania: czy świat, który znasz, to ten, który widzisz?. Joseph Kosuth prowadzi cię przez trzy poziomy istnienia rzeczy – każdy z nich działa na innych zasadach, ale żaden nie daje ci kompletnej odpowiedzi.

Krzesło jako fizyczny obiekt symbolizuje doświadczenie zmysłowe – to, co możesz dotknąć, usiąść na tym, sprawdzić jego ciężar. To rzeczywistość najbliższa ciału, ale niekoniecznie umysłowi.

Fotografia krzesła to obraz, reprezentacja – coś, co przypomina ci, jak wygląda krzesło, ale nie ma jego funkcji. To świat mediów, znaków wizualnych, iluzji. Zdjęcie jest tu bardziej odwołaniem do wspomnienia rzeczy, niż do niej samej.

Definicja słownikowa to język, czysta abstrakcja. To to, co wiesz o krześle, zanim je zobaczysz. Wyjęta z kontekstu, zimna, niemal techniczna. Ona nie pokazuje krzesła, ale próbuje opisać jego pojęciową esencję – jakby chciała zamknąć coś fizycznego w słowach.

To zestawienie pokazuje, że nie ma jednej wersji rzeczywistości. Jest fizyczna rzecz, jest jej obraz i jest jej mentalne wyobrażenie. I wszystkie są prawdziwe – ale tylko częściowo. Kosuth mówi wprost: nie możesz ująć istoty czegoś, patrząc tylko na jego formę. Prawda jest rozproszona – między okiem, językiem, umysłem.

Jak „Jedno i trzy krzesła” redefiniuje pojęcie sztuki?

W 1965 roku to była prawdziwa prowokacja. Zamiast rzeźby czy malarstwa – krzesło z Ikei (no dobrze, prawie), zdjęcie jak z dowodu osobistego i definicja z encyklopedii. Ale właśnie w tym geście Joseph Kosuth odwrócił cały dotychczasowy paradygmat sztuki. Bo do tej pory sztuka polegała na tworzeniu: nowych form, nowych światów, piękna, emocji. A Kosuth zapytał: a co, jeśli sztuka nie polega na tworzeniu, tylko na pytaniu?

Jedno i trzy krzesła redefiniuje sztukę jako ideę, a nie przedmiot. W centrum nie stoi technika ani estetyka, ale proces myślenia. Dzieło przestaje być tym, co widzisz – staje się tym, co w tobie uruchamia. Sztuka nie musi być trwała, fizyczna ani emocjonalna. Może być filozoficznym pytaniem o sens języka, obrazu i rzeczywistości.

Kosuth wprowadza pojęcie sztuki konceptualnej – czyli takiej, w której idea jest ważniejsza niż realizacja. I to całkowicie zmienia sposób myślenia o artyście: nie jest już rzemieślnikiem, tylko myślicielem. Jego medium to nie farba, glina czy drewno – tylko koncept.

Dla ciebie, dla mnie, dla każdej z nas – to zaproszenie, by patrzeć inaczej. Żeby nie dawać się zwieść temu, co na powierzchni. Bo może właśnie najwięcej mówi to, co nie wygląda jak „sztuka”? I może właśnie takie dzieła jak Jedno i trzy krzesła uczą nas nowego patrzenia – bardziej uważnego, bardziej świadomego, bardziej krytycznego wobec tego, co wydaje się oczywiste.

Jaki wpływ miało to dzieło na rozwój sztuki konceptualnej?

Jedno i trzy krzesła Josepha Kosutha to nie tylko jedno z pierwszych, ale też jedno z najważniejszych dzieł sztuki konceptualnej – taki kamień milowy, od którego wszystko się zaczęło na poważnie. Kiedy Kosuth zestawił przedmiot, jego obraz i definicję, postawił sztuce pytanie, które brzmiało bardziej jak teza filozoficzna: czy to, co widzimy, jest jeszcze sztuką – czy tylko jej ideą?

Dzięki temu dziełu zmienił się cały punkt ciężkości: z estetyki na myślenie. Już nie chodziło o to, jak pięknie coś wygląda, tylko dlaczego coś jest dziełem sztuki. Po raz pierwszy artysta nie musiał być malarzem ani rzeźbiarzem – mógł być po prostu autorem koncepcji. I właśnie na tym fundamencie wyrosła cała sztuka konceptualna lat 60. i 70. XX wieku.

Wpływ Kosutha widać nie tylko w dziełach jego bezpośrednich następców, takich jak Lawrence Weiner, Sol LeWitt czy Joseph Beuys, ale też w późniejszych działaniach artystów współczesnych, którzy używają tekstu, dokumentu, języka i samego procesu twórczego jako formy artystycznego wyrazu. Jego dzieło otworzyło drzwi dla performance’u, instalacji, sztuki procesu, fotografii konceptualnej i wszystkich tych form, które nie mieszczą się w klasycznych ramach sztuki użytkowej.

To właśnie Jedno i trzy krzesła uczyniło z pojęcia „koncept” pełnoprawny materiał artystyczny. Po tym geście nic już nie było oczywiste – bo nawet najprostszy przedmiot mógł się okazać manifestem, a galeria miejscem filozoficznej debaty.

Czy „Jedno i trzy krzesła” ma jedną interpretację?

Absolutnie nie – i właśnie na tym polega jego siła. Jedno i trzy krzesła to dzieło, które żyje w głowie każdej osoby inaczej. To nie jest obraz, który ci mówi: „oto, co masz czuć”. To raczej pytanie, które wrzuca cię w niepewność i zostawia z myśleniem: co właściwie tutaj widzę?

Niektóre interpretacje koncentrują się na relacji między językiem a rzeczywistością – bo czy słowo „krzesło” naprawdę oddaje, czym jest krzesło? Inne mówią o naturze reprezentacji – że nie istnieje „czyste widzenie”, bo zawsze patrzymy przez filtr kultury, języka, mediów. Jeszcze inne skupiają się na krytyce instytucji sztuki – Kosuth umieszcza zwykłe krzesło w galerii i mówi: „To sztuka”. Czyli sztuką jest to, co artysta za nią uzna.

Można też odczytać dzieło w sposób egzystencjalny: każdy z trzech elementów to inny sposób „bycia”. Obiekt – fizyczność. Zdjęcie – obraz. Definicja – myśl. A więc Kosuth opowiada o tym, jak funkcjonujemy w świecie: między ciałem, zmysłami a pojęciami.

Nie ma jednej poprawnej odpowiedzi. I to właśnie czyni to dzieło tak fascynującym – jest jak lustro dla twojego własnego sposobu myślenia. Możesz je odczytać logicznie, emocjonalnie, krytycznie, symbolicznie. I za każdym razem odkrywasz coś nowego. Bo Jedno i trzy krzesła to nie tylko sztuka – to narzędzie do myślenia.

Gdzie dziś można zobaczyć oryginał lub rekonstrukcję tej instalacji?

Dzieło Jedno i trzy krzesła Josepha Kosutha, mimo że powstało w 1965 roku, nie funkcjonuje jako jeden, unikalny obiekt zamknięty za szybą. I to właśnie jest w nim najbardziej „konceptualne”. Zgodnie z ideą autora, instalacja może być rekonstruowana w różnych miejscach, ponieważ jej istota tkwi w pomysle, a nie w fizycznych elementach.

Kosuth napisał szczegółowe instrukcje, jak należy przygotować wystawienie dzieła:

  • krzesło może być dowolnym, najzwyklejszym krzesłem (ważne: nie ma być artystyczne – ma być funkcjonalne),

  • zdjęcie krzesła musi być wykonane w konkretnej pozycji i skali, ukazujące obiekt z boku, frontalnie,

  • definicja pochodzi z oficjalnego słownika języka angielskiego (oryginalnie: Webster’s Dictionary z 1965 roku), ale aktualizowana może być w zależności od kontekstu wystawy.

Gdzie można je zobaczyć?

1. MoMA – Museum of Modern Art, Nowy Jork
To właśnie w kolekcji MoMA znajduje się jedna z najbardziej znanych wersji tego dzieła. I choć fizyczne elementy mogą się zmieniać (bo są odtwarzane), to praca Kosutha zachowuje swój konceptualny oryginał – zatwierdzony i autoryzowany przez samego artystę. To najczęstsze miejsce ekspozycji, do którego odwołują się katalogi i książki poświęcone sztuce konceptualnej.

2. Tate Modern, Londyn
Tate posiada w swojej kolekcji rekonstrukcję dzieła wykonaną zgodnie z instrukcjami artysty. Pokazywano ją wielokrotnie w kontekście wystaw poświęconych konceptualizmowi, filozofii języka i krytyce instytucji sztuki.

3. Centre Pompidou, Paryż
Francuska instytucja również posiada jedną z wersji wystawienniczych – dzieło było wielokrotnie pokazywane w kontekście awangardy lat 60., często w sąsiedztwie Duchampa, Beuysa i Lewitta.

4. Kolekcje muzeów akademickich i uniwersyteckich
Ze względu na otwartą formę, Jedno i trzy krzesła jest częścią kolekcji dydaktycznych – m.in. na Harvardzie, w Art Institute of Chicago czy San Francisco Museum of Modern Art, gdzie instalacja była prezentowana jako czasowa realizacja.

Wniosek? To dzieło nie ma jednej wersji – jego autentyczność tkwi w instrukcji i zgodzie artysty, nie w samych przedmiotach. Dlatego można je zobaczyć w wielu miejscach na świecie – nie jako duplikat, ale jako oryginalną ideę w kolejnej odsłonie. To właśnie czysta sztuka konceptualna – taka, która nie starzeje się, bo istnieje w myśleniu.